Wozy autonomiczne okiem inżyniera. Czym trudni się Self-Driving Car Engineer?

Wozy autonomiczne okiem inżyniera. Czym trudni się Self-Driving Car Engineer?

Wrzesień 24, 2018 Off By Kajto

Czym zajmuje się Self-Driving Car Engineer?

Inżynierowie wozów autonomicznych troszczą się przede wszystkim o bezpieczeństwo pasażerów i dla tego rodzaju wozów będzie miało to duże znaczenie, jednak to również praca ze różnymi czujnikami oraz sensorami, które są instalowane w obecnych samochodach w bardzo dużej ilości. Przy tym trudnią się planowaniem trasy, ustalaniem położenia, wykrywaniem stłuczek lub zagrożeń, a więc rozpoznawaniem innych aut oraz pilnowaniem pasa ruchu. Nie są nam obce też systemy pokrewne w samochodach, choćby systemy inforozrywki, jakie są interfejsem wsparciem kierowcy i pozwalają mu porozumiewać się z własnym pojazdem (komendę możemy wydać za pośrednictwem guzików, na ekranie graficznym albo głosowo, co jest coraz popularniejszą praktyką).

W jaki sposób zbudować samochód autonomiczny, które technologie są najlepsze i jak to jest, iż on pracuje a także przemieszcza się?

Rozpoczynamy od najważniejszych sensorów takich jak: standardowe kamery (4 kamery stanowią niezbędne minimum pozwalające nam monitorować to, co dzieje się wokół), kamerki 360 do manewrowania na parkingu bądź sensory laserowe, jakie mają obszary widzenia identyczne z kamerą, lecz wykorzystują dodatkowo podczerwień, promienie IRDA, żeby ocenić odległości od barier i zagwarantować nam awaryjne hamowanie. W systemach prototypowych lasery są instalowane na dachu wozu, w takiej sytuacji mamy widoczność z dowolnej strony, za to jeżeli chodzi o praktyczne zastosowania w samochodach dziś sprzedawanych, to chociażby w najmłodszym Audi A8 czujnik laserowy montowany jest na przodzie. Używamy też radary, które w przeciwieństwie do sensorów laserowych czy kamery, dostarczają także informacji o szybkości, z którą przemieszcza się pojazd z przodu oraz są w stanie sprawnie funkcjonować w czasie złych warunków pogodowych, np. podczas opadów deszczu.

Czy idziemy w takim razie do świata kierowców nieczym nie ograniczonych, choćby związanych z wiekiem, fizycznych itd.?

Wydaje mi się że tego typu propozycje jak zakaz kierowania samochodów przez człowieka będą mogły stać się faktem dopiero za minimum 40 lat. Wciąż będziemy potrzebować badań, różnych technologii całkowitej zmiany floty samochodów, bo nadal większość wozów funkcjonuje na etapie zerowym (czyli nie wykorzystuje jakiegokolwiek systemu wsparcia dla kierowców) bądź pierwszym. Tylko wymiana tych pojazdów oraz wdrożenie następnych poziomów pozwolą nam stwierdzić, czy wozy autonomiczne będą na tyle bezpieczne, żeby zakazać człowiekowi prowadzić. Współczynnik wypadków aut autonomicznych już dzisiaj działa na ich przyszłość, jednak nadal jest problem etyczny – wypadek ze skutkiem śmiertelnym wywołany przez owo auto może być dużo gorzej odbierany aniżeli taki sam scenariusz z winy żywego kierowcy. Poza tym takie porównania także nie są w pełni odpowiednie, ponieważ mamy zupełnie inną liczbę dziennie najechanych kilometrów autonomicznie niż przez człowieka.